Koronawirus. Co kupić na giełdzie papierów wartościowych?

Koronawirus. Co kupić na giełdzie papierów wartościowych?

Odwiedzin: widoki 19
Czas czytania: 7 min



Nadszedł czas, aby koronawirus wpłynął również na notowania indeksów giełdowych. Chociaż miesiąc temu były to tylko plotki, teraz inwestorzy poważnie martwią się prawdopodobnymi problemami chińskich firm. I dopóki gospodarki wszystkich krajów są ze sobą powiązane, problemy będą dotyczyć również innych firm, w pierwszej kolejności przedsiębiorstw amerykańskich.

W wyniku chińskiej sytuacji od 20 lutego indeks S&P 500 spadł o 13% w ciągu 7 dni, co jest najdłuższym ciągłym spadkiem w ciągu ostatnich dwóch lat.

Jaka jest różnica między spadkiem S&P 2018 500 a teraz?

Ubiegłoroczny trend charakteryzował chęć inwestorów do wykorzystania gwałtownego spadku indeksów jako idealnej okazji do zakupu akcji po niższych cenach. Obecna sytuacja jest taka sama - na pierwszy rzut oka. S&P 500 znacznie spadł, dlaczego nie kupić akcji.

Jednak w rzeczywistości obecny spadek różni się bardzo od tego z 2018 r. Kupy są zbyt wcześnie, aby o tym mówić.

W 2018 r. Analitycy wyjaśnili sytuację wojną handlową między USA i Chinami oraz niejednoznacznością Brexitu. Wojna handlowa była dziełem Trumpa, a on musiał podjąć decyzję. Innymi słowy, gdyby sytuacja zaczęła się znacznie pogarszać, z łatwością zgodziłby się na kompromis i rozwiązałby problem.

S & P 500

Jeśli chodzi o przeciąganie się na Brexit, nie sądzę, aby miało to jakikolwiek wpływ na ceny, ponieważ rynek dawno temu to rozliczał; po prostu media przyzwyczaiły się obwiniać Brexit za wszystkie negatywne wydarzenia rynkowe.

Podsumowując, konflikt handlowy tylko trochę spowolnił gospodarkę, to wszystko, a Brexit w końcu się wydarzył. Nie odnotowano znaczących bankructw; firmy, popychane nowymi opłatami, zwiększyły produkcję w innych krajach: w pewnym momencie ich wydatki wzrosły, ale potem zostały zrekompensowane rekordowymi zyskami. Indeksy giełdowe szybko odreagowały i znów zaczęły przynosić zyski inwestorom.

Wpływ koronawirusa

Obecna sytuacja bardzo różni się od tego, co działo się wcześniej. Co gorsza: nic podobnego się nigdy nie wydarzyło. Spadek indeksów giełdowych jest bezpośrednio związany z koronawirusem, a skala jego wpływu na gospodarkę światową stanie się oczywista dopiero miesiąc później, kiedy firmy będą publikować raporty kwartalne.

Firmy podejmują działania z wyprzedzeniem, ponieważ jest oczywiste, że wiele międzynarodowych firm nie osiągnie prognozowanych dochodów.
Co więcej, sytuacja może się tylko pogorszyć.
Wyobraź sobie młodą rozwijającą się firmę. Aby się rozwijać, potrzeba pożyczek, które muszą być utrzymane. I jak może je utrzymać, jeśli jego biznes jest praktycznie zamrożony? Wiele chińskich przedsiębiorstw jest po prostu zamkniętych na kwarantannę. Klienci nie kupują towarów, dlatego zarobki się kurczą. Ostatecznie niewypłacalność finansowa jednego przedsiębiorstwa może wpłynąć na przedsiębiorstwo, które świadczy mu niektóre usługi, co z kolei może zaszkodzić coraz większej liczbie przedsiębiorstw. W ten sposób możemy być świadkami fali bankructw małych firm, prawdopodobnie po których nastąpiły niewykonanie zobowiązań przez większe firmy.

220 milionów ludzi wciąż nie ma miejsc pracy

Aby zobaczyć, co się dzieje, spójrz na przykład chińskich portów.
22 lutego minister transportu China Li Xiaoping ogłosił, że 220 milionów ludzi nie przyszło do pracy. Populacja kraju wynosi około 1.4 miliarda ludzi. Jeśli odejmiemy liczbę emerytów (około 20%) i nieletnich (bądźmy skromni, a także weźmy 20%), pozostanie 560 milionów zatrudnionych; z nich 220 milionów nie idzie do pracy, czyli prawie co druga osoba. Pierwszymi przedsiębiorstwami, które ucierpiały z powodu braku siły roboczej, były porty morskie.

Przeciążone porty morskie

W Chinach przybywają statki przewożące towary, żywność, surowce i inne rzeczy niezbędne do życia ludzi i gospodarki. Pracownicy portów morskich nie radzą sobie z rozładowywaniem kontenerów, ponieważ zmiany są niepełne. Jednak rozładunek nie jest jedynym problemem: brakuje również sterowników, nie ma nikogo, kto mógłby dostarczyć kontenery.

Tak długo, jak długo kontenery dostarczają tak długo, doki zaczynają „dawać w szwach”. Prawie nie ma miejsca do przechowywania.

Pojemniki z owocami, warzywami i mrożonymi warzywami wymagają utrzymania niskiej temperatury, ale porty po prostu nie mają energii elektrycznej. W związku z tym zaleca się firmom kierowanie towarów do innych portów, co podnosi cenę dostawy. Do tego dochodzi kontrola dostępu przy wjeździe i wyjeździe do miasta oraz punkty kontrolne między miastami.

Tak więc towary z portów i tak są dostarczane z opóźnieniem. To jednak nie ostatni problem. Jeśli pewne towary zostały dostarczone do firmy, muszą zostać odpowiednio odebrane i wprowadzone do produkcji. Jednak większość zakładów jest albo zamknięta, albo nie działa na pełnych obrotach. Kawiarnie, restauracje, centra handlowe są zamknięte, a ludzie są tymczasowo bezrobotni.

Problemy logistyczne powodują wzrost cen żywności. Problemy można wyliczyć w nieskończoność; jedno jest oczywiste: w tej sytuacji firmy cierpią tak samo jak konsumenci.

Wielu twierdzi, że powstaje odroczony popyt, tak jakby sytuacja stopniowo się przywracała, popyt na towary będzie rósł i osiągnie poprzednie wartości.

Jednak aby kupić niektóre towary, osoba potrzebuje pieniędzy; ale skąd ta osoba dostanie pieniądze, jeśli nie pójdzie do pracy? Można zmusić firmy do płacenia za przymusowe przestoje, a poważni gracze na pewno mogą sobie na to pozwolić. W praktyce istnieje wiele mniejszych firm, które chętnie płacą, ale po prostu nie mogą tego zrobić z powodu braku dochodów.

Nikt nie wie, jak długo to potrwa. Firmy rezygnują teraz ze swoich oszczędności, ale te pieniądze nie są nieograniczone.

Koronawirus rozprzestrzenia się z Chin

Podsumowując, sytuacja w Chinach jest bardzo skomplikowana; niestety epidemie nie są ograniczone tylko przez ten kraj. Ponad 54 kraje ogłosiły, że ich obywatele są zarażeni; najbardziej prymitywnym środkiem podejmowanym przez rządy w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa jest ograniczenie interakcji z krajami, w których wykryto wirusa. Wpływa to na handel i gospodarki. Problemy gospodarcze rozprzestrzeniły się z Chin, a kraje o słabej gospodarce ucierpią w pierwszej kolejności.

Oczywiście rządy tych krajów będą starały się utrzymywać otwarte granice tak długo, jak to możliwe, co niestety może doprowadzić do rozprzestrzeniania się wirusa w tych krajach, ze wszystkimi oczekiwanymi konsekwencjami. Możemy więc znaleźć się w środku globalnego kryzysu, na który jak zwykle nikt nie był przygotowany.

Co powinien zrobić trader?

Bez względu na okoliczności handlujemy na giełdzie, a naszym zadaniem jest znalezienie akcji, na których można zarabiać. Wcześniej opublikowałem lista firm związanych z koronawirusem i od tego momentu ich zapasy osiągnęły ponad 1000% rentowność.

Jak można się domyślić, w obecnej sytuacji sektor biotechnologiczny czuje się najbardziej komfortowo: otrzymuje większość inwestycji, ponieważ nie ma jeszcze lekarstwa na wirusa, więc firmy otrzymują ogromne kwoty na badania i rozwój.

Jednak wiadomo, że firmy farmaceutyczne opracowały tylko test na wykrycie koronawirusa.

Współdiagnostyka stworzyła test wykrywający wirusa

24 lutego Współdiagnostyka (NASDAQ: CODX) uzyskał zezwolenie na sprzedaż testów do wykrywania koronawirusa w Europie. Inne kraje zezwalają również na wprowadzanie leków na swoje rynki po otrzymaniu wszystkich certyfikatów UE. Dzięki temu Co-Diagnostics zapasy osiągnęły w tym miesiącu ponad 1000% rentowność.

Współdiagnostyka (NASDAQ: CODX)

Oczywiście można postawić pieniądze na firmy farmaceutyczne, ale bardzo trudno jest przewidzieć, który z nich pierwszy wymyśli lekarstwo, dlatego trudno jest wybrać zapasy na inwestycje. Możemy jednak pójść inną drogą.

Inwestowanie w duże korporacje

Ogólnie rzecz biorąc, spadek akcji na rynku pozwala długoterminowym inwestorom kupować akcje dużych firm po niskiej cenie. W szczególności możemy łatwo pomyśleć o zakupie akcji takich firm jak Apple (NASDAQ: AAPL), IBM (NYSE: IBM), lub Microsoft (NASDAQ: MSFT). Ogólnie rzecz biorąc, najpierw zwracamy uwagę na firmy uwzględnione w indeksie Dow Jones, które są dużymi i niezawodnymi graczami.

Jeśli twój horyzont inwestycyjny wynosi kilka lat, możesz z łatwością gromadzić akcje takich spółek w swoim portfelu i zarabiać na dywidendach i wzroście ich cen. Jednak długoterminowa inwestycja jest nudna: po prostu kup i czekaj.

Kupowanie i sprzedawanie co tydzień to inna sprawa. Tutaj wynik można zobaczyć znacznie wcześniej; Co więcej, ciekawe jest, co dzieje się w zakupionych skarpetach. Jednak w tym przypadku musisz poszukać zapasów, które wkrótce szybko wzrosną, co wymaga czasu i wysiłku.

Zapasy firm żeglugowych

Dzisiaj koronawirus jest głównym problemem; porty morskie w Chinach są przeciążone. Pojemniki są rozładowywane bardzo powoli, statki leżą bezczynnie. Załogom powracającym z Chin zabrania się schodzenia na ląd w innych krajach. Aby uniknąć ryzyka dla swoich załóg, wiele firm żeglugowych doprowadziło swoje statki do portów, gdzie leżą bezczynnie.

Oczywiście taki przebieg wydarzeń wpływa na zysk tych firm. Byłoby logiczne, gdyby ich zapasy zaczęły spadać przed kwotowaniami 500 USD, ponieważ problemy narastały. Przeanalizowałem wykresy firm żeglugowych i doszedłem do wniosku, że ich zapasy zaczęły spadać w styczniu lub co najmniej na miesiąc przed katastrofą S&P 500.

Zapasy firm żeglugowych

Stwierdzamy zatem, że jak tylko populacja Chin zacznie wracać do swoich miejsc pracy, pierwszymi przedsiębiorstwami, na które wpłynie to wpływ, będą firmy żeglugowe, a ich zapasy zaczną rosnąć. Oznacza to, że powinieneś uważnie obserwować ten sektor, szczególnie firmy z Hongkongu i USA.

Firmy spedycyjne w USA są Diamond S Shipping Inc, (NYSE: DSSI), Eagle Bulk Shipping Inc, (NASDAQ: EGLE), Genco Shipping & Trading Limited (NYSE: GNK), Kirby Corporation (NYSE: KEX), Dorian LPG Ltd., (NYSE: LPG), Matson, Inc., (NYSE: MATX). Spośród firm z Hongkongu tylko jedna firma jest notowana na giełdzie w Nowym Jorku - Seaspan Corporation (NYSE: SSW).

Oczywiście istnieją inne opcje inwestycyjne. Zasugerowałem tylko jeden z nich oparty na prostej logice. Poziomy, do których zapasy mogą wzrosnąć, to poziomy oporu, z których zaczęły spadać. Chodzi o to, że do końca pierwszego kwartału dochody tych firm nie osiągną prognozowanych poziomów, gorszych niż w poprzednim roku. Później jednak dostawa wyzdrowieje wraz z ich dochodami. W związku z tym ceny akcji powrócą również do poprzednich poziomów.

Podsumowanie

Sytuacja jest dość skomplikowana i nie należy się spodziewać, że wkrótce wróci do normy. Przypuszczam, że potrwa do kwietnia. Tylko wtedy będziemy mogli ocenić szkody spowodowane przez koronawirusa, a wzrost cen akcji zostanie przywrócony. W najgorszym przypadku mamy spodziewać się kolejnego spadku, znacznie gorszego niż to, co już widzieliśmy.

Jest to jedyny przypadek w mojej praktyce, gdy piszę artykuł i mam nadzieję, że wszystko, co napisałem o kryzysie, okaże się moim nieporozumieniem i błędną analizą tego, co dzieje się na świecie.




Komentarze

Poprzedni artykuł

Tydzień na rynku (03/02 - 03/08): Brexit, olej, stres w dolarach

Początek marca to dość żywy czas dla inwestorów - jak zawsze w rzeczywistości. Oczekujemy spotkania OPEC, na którym zostaną podjęte ważne decyzje, rozmowy w Brexicie i mnóstwo statystyk. Cieszyć się.

Następny artykuł

Handel ze wskaźnikiem Heiken Ashi

Wskaźnik Heiken Ashi (przetłumaczony jako „środkowy świecznik”) to kolejny sposób przedstawienia wykresu cenowego jako świecznika, różny od popularnych japońskich świeczników. Zasadniczo jest to alternatywny sposób rysowania wykresu cen przez uśrednienie. Wskaźnik Heiken Ashi występuje w wielu popularnych terminalach handlowych, w tym MetaTrader 4 i MetaTrader 5.